30 marca Trybunał Arbitrażowy w Sztokholmie zakończył spór PGNiG z Gazpromem i wydał wyrok korzystny dla strony polskiej. Wynika z niego, że Rosjanie od 1 listopada 2014 roku zawyżali ceny gazu kupowane przez PGNiG w ramach kontrakt jamalskiego i teraz Gazprom będzie musiał oddać Polakom – według szacunków PGNiG – około 1,5 miliarda dolarów (około 6,2 miliarda złotych).

Jeżeli Gazprom zrealizuje orzeczenie Trybunału Arbitrażowego, na konta Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa wpłyną więc znaczne środki finansowego. Szef gazowego czempiona zapowiada jednak, że pomimo zwycięstwa nad rosyjską firmą, PGNiG będzie kontynuowało kurs na uniezależnienie Polski od dostaw gazu z Rosji, a pieniądze od Gazpromu zostaną przeznaczone na rozwój biznesu.

Może Cię zainteresować:

Baltic Pipe: Gaz-System złożył wniosek o pozwolenie na budowę

Baltic Pipe: Gaz-System złożył wniosek o pozwolenie na budowę

Szef gazowego czempiona zapowiada, że pomimo zwycięstwa nad rosyjską firmą, PGNiG będzie kontynuowało kurs na uniezależnienie Polski od dostaw gazu z Rosji. Czytaj dalej

– Naszym niezmiennym priorytetem pozostaje dywersyfikacja dostaw gazu, dlatego środki, które odzyskamy od Gazpromu, planujemy przeznaczyć m.in. na zakup nowych złóż – zapowiada Jerzy Kwieciński, prezes PGNiG. – Będziemy również inwestować w nowe obszary związane z integracją krajowego rynku ciepła i rozwojem systemu zeroemisyjnych źródeł energii – podkreśla szef Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa.

Jerzy Kwieciński w fotelu prezesa PGNiG zasiada o początku tego roku i od początku pełnienia tej funkcji podkreśla konieczność dywersyfikacji kierunków dostaw gazu do Polski. Priorytetem nowego szefa jest bezpieczeństwo energetyczne kraju oraz wzrost wartości firmy. PGNiG w najbliższym okresie będzie więc kontynuować dywersyfikację dostaw. Celem strategicznym gazowej firmy jest uniezależnienie się od zakupów surowca w Rosji w 2022 roku. Wówczas właśnie działać ma już podmorski gazociąg Baltic Pipe, który do Polski docierać będzie 10 miliardów metrów sześciennych gazu rocznie.

PGNiG zresztą od kilku lat działa na rzecz ograniczenia zależności Polski od dostaw gazu z Rosji. Spółka podaje, że w ciągu ostatnich czterech lat udział surowca dostarczanego przez Gazprom w całym imporcie PGNiG spadł z 87 proc. do 60 proc. Stało się tak dzięki coraz większym dostawą skroplonego gazu ziemnego z Kataru, Norwegii oraz Stanów Zjednoczonych, które realizowane są przez terminal LNG w Świnoujściu. W 2019 roku udział skroplonego gazu w całym imporcie PGNiG wyniósł 23 proc.

Może Cię zainteresować:

Polsko-ukraińska współpraca gazowa coraz bliżej

Polsko-ukraińska współpraca gazowa coraz bliżej

Szef gazowego czempiona zapowiada, że pomimo zwycięstwa nad rosyjską firmą, PGNiG będzie kontynuowało kurs na uniezależnienie Polski od dostaw gazu z Rosji. Czytaj dalej

Z punktu widzenia uniezależniania się PGNiG od zakupów gazu od Gazpromu kluczowe znaczenie mają kontraktu na zakup LNG z USA, zawarte w latach 2018 i 2019. Dzięki tym umową PGNiG otrzyma zza Atlantyku ok. 9,3 miliardów metrów sześciennych gazu ziemnego rocznie. Z kolei począwszy od 2023 roku LNG w Polsce będzie jeszcze więcej, a to dzięki dostawom z Kataru. Za cztery lata – w 2024 roku – do polskiego systemu będzie trafiało ok. 12 miliardów metrów sześciennych błękitnego paliwa po regazyfikacji. Do tego wszystkiego doliczyć należ około 4 miliardy metrów sześciennych gazu ziemnego pochodzącego z własnej produkcji Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa.

Podpis: Tomasz Górski, Portal Gazowy (fot.: Jerzy Kwieciński/Twitter)